Znajdź pracę idealną dla siebie

Zobacz oferty pracy w regionie

Spadł optymizm Polaków w kwestii znalezienia nowej pracy, wynika z badania przeprowadzonego przez Randstad. Co więcej, przy zmianie zatrudnienia zmalała rola większego wynagrodzenia, na dalszy plan zeszła też chęć rozwoju. Najkrócej nowej posady szukały osoby z wykształceniem podstawowym.

Przedłużająca się pandemia koronawirusa nie pozostaje bez wpływu na rynek pracy. Pracownicy znacznie gorzej oceniają szanse na znalezienie nowego zatrudnienia, a jednocześnie boją się utraty obecnego stanowiska, wynika z 42. edycji badania „Monitor Rynku Pracy” przeprowadzonego przez agencję zatrudnienia Randstad.

Spadł optymizm w kwestii szans na znalezienie nowej posady w ciągu najbliższych 6 miesięcy. Jakiejkolwiek szanse widzi obecnie 79 proc. badanych (spadek o 5 pkt. proc. w czwartym kwartale 2020 roku w porównaniu do trzeciego kwartału). Natomiast na znalezienie pracy tak samo dobrej lub lepszej szanse widzi już tylko 55 proc. (spadek o 7 pkt. proc.)

Badanie pokazuje też, że swoje szanse na zatrudnienie lepiej oceniają mężczyźni. Podczas gdy 84 proc. panów jest przekonanych, że w ciągu 6 miesięcy znalazłoby bez trudu jakąkolwiek nową pracę, w ten sam sposób wypowiedziało się jedynie 71 proc. pań.

Wpływ na to może mieć ograniczenie oferty usług opiekuńczych i zamkniecie szkół. W wielu wypadkach to na kobiety spadają obowiązki związane ze wsparciem dzieci w nauce czy opieka nad dziećmi przedszkolnymi, co powoduje nie tylko znacząco zwiększenie obciążenia, ale też gorszą ocenę swoich możliwości jako pracownika– podkreśla Monika Fedorczuk, ekspert rynku pracy Konfederacji Lewiatan.

Optymizm maleje wraz z wiekiem, zwłaszcza jeśli chodzi o znalezienie jakiegokolwiek zatrudnienia. 84 proc. badanych w wieku 18-29 odpowiedziało, że znalazłoby je w ciągu 6 miesięcy, podczas gdy tej samej odpowiedzi udzieliło 70 proc. osób z grupy wiekowej 50-64 lata.

Powody zmiany pracy

Pracę w sześciu miesiącach poprzedzających sondaż zmieniło 23 proc. badanych. To o 3 punkty procentowe więcej w porównaniu do trzeciego kwartału 2020 roku. Mniej badanych osób, bo 18 proc., zmieniło stanowisko u swojego aktualnego pracodawcy. To najniższy wynik notowany w Monitorze Rynku Pracy od wiosny 2018 roku.

Dlaczego zmieniamy pracę? Z badania wynika, że 34 proc. osób zrobiło to z powodu wyższego wynagrodzenia w nowej firmie, podczas gdy w poprzednim kwartale odsetek ten wyniósł 42 proc. Zmalała więc rola większego wynagrodzenia przy zmianie pracy. Na dalszy plan zeszła też chęć rozwoju. Jednocześnie wzrósł odsetek osób, które straciły zatrudnienie u poprzedniego pracodawcy.

Nie mamy wątpliwości co do tego, że w dużej mierze przyczyniła się do tego pandemia koronawirusa. Redukcje widoczne są przede wszystkim w sektorze usług, branży gastronomicznej i hotelarskiej, a także częściowo w handlu. Z drugiej strony są sektory, które cały czas prowadzą rekrutacje, m.in. branża produkcyjna i logistyczna – mówi Monika Hryniszyn, dyrektor personalna i HR Consultancy w Randstad Polska.

Osoby, które w ostatnich 6 miesiącach zmieniły pracę, szukały jej średnio przez 2,7 miesiąca. Podczas gdy mężczyznom zwykle udawało się osiągnąć cel przed upływem kwartału (dokładnie w 2,4 miesiąca), kobietom znalezienie nowej pracy zajmowało średnio 3,1 miesiąca. Oznacza to, że mężczyźni szukali zatrudnienia krócej niż przed kwartałem, kobiety zaś dłużej.

Biorąc pod uwagę wiek badanych, najszybciej nowe miejsce pracy znajdowały osoby w wieku od 18 do 29 lat (2,2 miesiąca). Dwa razy dłużej zajmowało to badanym między 50 a 64 rokiem życia. Najkrócej na nową posadę czekali respondenci z wykształceniem podstawowym (1,9 miesiąca, krócej niż przed kwartałem). Osoby z wykształceniem średnim i wyższym musiały poświęcić na to średnio 2,8 miesiąca.

Stosunkowo duża różnica pomiędzy okresem poszukiwania pracy przez osoby z wykształceniem podstawowym, a wykształceniem średnim i wyższym możne dziwić na pierwszy rzut oka.

Warto jednak zauważyć, że po pierwsze na polskim rynku mamy nadmiar osób z wykształceniem wyższym humanistycznym, co jest efektem boomu edukacyjnego z lat 90-tych i początku XXI wieku. Wielość uczelni niepublicznych i nie zawsze rzetelnie realizowany program spowodowały, że tytuł magistra nie jest już gwarancją uzyskania zatrudnienia, szczególnie w wyuczonym zawodzie – ocenia Monika Fedorczuk.

Dodaje, że często wyższemu poziomowi wykształcenia towarzyszą wyższe oczekiwania odnośnie przyszłej pracy. Ponadto, od kilku lat pracodawcy wskazują na deficyt pracowników do prac prostych i pracowników posiadających umiejętności techniczne na poziomie podstawowym. Zapotrzebowanie na tego typu kwalifikacje występują choćby w produkcji i przetwórstwie. Warto zauważyć, że proces rekrutacji w przypadku stanowisk niższych jest dużo krótszy, często jednoetapowy.

Zarobki

U większości ankietowanych (53 proc.) wynagrodzenie u obecnego pracodawcy nie uległo zmianie w 2020 roku. Z kolei 30 proc. badanych przyznało, że otrzymało podwyżkę.

W kwestii zadowolenia z aktualnego wynagrodzenia, 45 proc. respondentów mówi o satysfakcji (przed rokiem było to 48 proc.). Negatywnie poziom zarobków ocenia 23 proc. badanych.

Osobom badanym zadano również pytanie o to, czy dotyczyła ich czasowa zmiana wynagrodzenia z powodu pandemii. 26 proc. ankietowanych przyznało, że ich zarobki zmniejszyły się, a 9 proc. cieszyło się większą pensją. Obszary Polski, w których na jakiś czas obcięto wypłaty największej liczbie pracowników to południe (32 proc.) oraz północ (30 proc.).

Źródło: www.money.pl