Znajdź pracę idealną dla siebie

Zobacz oferty pracy w regionie

Nowy kodeks pracy – to jedna z niewielu niezrealizowanych do tej pory zapowiedzi rządu PiS. Prace nad zmianami ruszyły szybko, ale nowego kodeksu pracy nie doczekaliśmy się do końca 2020 roku. Czy wejdzie on w życie w 2021 roku? Spokojnym można być jednak na pewno o zaległe urlopy – nawet jeśli przepisy się zmienią na niekorzyść pracownika, to nigdy do tego stopnia, by niewykorzystane dni zasłużonego odpoczynku były bezpowrotnie utracone.

Całkiem nieoczekiwanie możemy w tym roku – i w latach następnych – mieć urlop o tydzień dłuższy. Zamiana w kodeksie pracy 26 dni na 31 dni, uwzględniając soboty i niedziele daje już w praktyce półtora miesiąca urlopu, można go więc śmiało podzielić nawet na trzy poważne okresy wypoczynkowe w roku.

Czy jednak rząd ulegnie związkowcom? A jeśli tak, czy 31-dniowy urlop będzie dla wszystkich czy tylko dla osób o odpowiednio długim stażu pracy? Przekonamy się o tym szybko, bo sprawa jest rozpatrywana na forum Rady Dialogu Społecznego gdzie ścierają się racje pracowników, pracodawców i strony rządowej.

Zwrot kosztów pracy zdalnej

Najpilniejszą jednak sprawą wydaje się potrzeba uregulowania przepisów o pracy zdalnej. W tym z pozoru tak prozaicznych jak rekompensaty za koszty ponoszone przez pracownika w związku z pracą w domu – i to nie tylko w postaci amortyzacji prywatnego sprzętu komputerowego i innego związanego z pracą, ale i konkretne rachunki: dodatkowe zużycie prądu, wyższe rachunki za internet (gdy abonament jest limitowany) itp.

Poważna nowelizacja kodeksu pracy powinna nastąpić lada moment. Raczej jednak nie w pierwszym kwartale 2021 r., jak zapowiadali przedstawiciele resortu pracy, a ostatnio wiceminister rozwoju Iwona Michałek.

Mocą obecnie obowiązujących przepisów prawa pracy i podatkowych pracodawca nie mógłby ich wliczyć w koszty przed opodatkowaniem, zaś dla pracownika – gdyby otrzymał taki zwrot – paradoksalnie byłby on dochodem ze stosunku pracy podlegającym ZUS i PIT.
Pora z tym zrobić porządek, bo za chwilę upłynie rok gdy wielu Polaków ostatni raz było w siedzibie firmy, PRACUJĄC NIEUSTANNIE, równo rok temu.

Aktualne – ujęte w Tarczy Antykryzysowej 4.0. – zapisy dotyczące pracy zdalnej wskazują, że:

  • Praca zdalna może być polecona pracownikowi jeśli ten posiada umiejętności i możliwości techniczne oraz lokalowe do prowadzenia pracy, a rodzaj pracy na to pozwala,
  • Narzędzia i materiały niezbędne oraz obsługę logistyczną zapewnia pracodawca,
  • Pracownik może wykorzystywać niezapewnione przez pracodawcę materiały i narzędzia, jeśli zapewnia to poszanowanie i ochronę informacji poufnych oraz innych tajemnic chronionych prawem,
  • Na polecenie pracodawcy pracownik ma obowiązek prowadzenia ewidencji wykonywanych czynności (świadczonej zdalnie pracy),
  • Pracodawca może w każdym czasie cofnąć polecenie pracy zdalnej.

Zgodnie z zapowiedziami, prace nad uregulowaniem pracy zdalnej mają nabrać tempa i już w przyszłym miesiącu doczekać się publikacji. – Wyzwaniem dla ustawodawcy będzie określenie ram, w których poruszać się będzie pracownik i pracodawca przy ustalaniu rodzajów prac, które mogą być wykonywane zdalnie, jak również zasad bezpieczeństwa, jakie muszą być spełnione. Samo udostępnienie przysłowiowego laptopa nie rozwiązuje tej sprawy, ponieważ część pracowników nie ma optymalnych warunków do wielogodzinnej pracy w domu – jak chociażby odpowiedniego stołu i krzesła. Istniejące obecnie w niektórych firmach porozumienia pozwalają pracownikom na korzystanie z potrzebnych elementów wyposażenia biurowego w domu, jednak nie jest to regułą. Niedoprecyzowanie tych kwestii może w przyszłości skutkować np. wzmożoną ilością skierowań do poradni chorób zawodowych w związku z podejrzeniem schorzeń z powodu niedostosowania stanowiska pracy, a kwestie wypadków mogą nastręczyć interpretacyjnego zawrotu głowy – zwraca uwagę Andrzej Bączkowski, Ekspert ds. bezpieczeństwa pracy W&W Consulting.

Co z urlopami

Z urlopami jest sporo zamieszania od czterech lat kiedy to poprzedni rząd PiS zlecił specjalnej komisji kodyfikacyjnej złożonej ze specjalistów prawa pracy w randze profesorów opracowanie nowego kodeksu pracy. Powstały jednak kontrowersyjne projekty (dwa, bo komisja proponowała oddzielny kodeks pracy dla pracowników, oddzielny dla pracodawców), a bodaj najwięcej kontrowersyjnych rozwiązań dotyczyło zmian w przepisach dotyczących czasu pracy, w tym urlopów.

Jeden z nich przewidywał, że niewykorzystany w terminie urlop – urlop zaległy – przepadnie. Inny – dobrze przyjęty – równał wszystkich pracowników w prawie do urlopu w pełnym wymiarze – 26 dni, niezależnie od stażu pracy.

Na razie pewne jest jedno – zmiany w kodeksie pracy w najbliższym czasie być muszą. Ale to rząd – mający większość w Sejmie za sobą – zdecyduje jaka będzie ich obowiązująca treść.

Nowy kodeks pracy – to jedna z niewielu niezrealizowanych do tej pory zapowiedzi rządu PiS. Prace nad zmianami ruszyły szybko, ale nowego kodeksu pracy nie doczekaliśmy się do końca 2020 roku. Czy wejdzie on w życie w 2021 roku?

31 dni urlopu: dla wszystkich czy dla wybranych

W połowie stycznia odżyła sprawa nowych regulacji w kodeksie pracy dotyczących urlopu wypoczynkowego. Na forum zespołów Rady Dialogu Społecznego związkowcy przypomnieli swój postulat. Chodzi jednak nie zrównanie wszystkich pracowników w prawach do urlopu o jednakowej długości; związkowcy postulują wydłużenie urlopu wypoczynkowego do 31 dni i takiej jego długości wpisanie do nowego kodeksu pracy.

Przeciwni są takiemu projektowi pracodawcy. Wskazują ono, że wskutek pandemii już wzrosły koszty prowadzenia działalności, w tym koszty pracy, które rząd i tak wyniósł ponad możliwości wielu firm m.in. wprowadzając rekordowo wysokie podwyżki płacy minimalnej czy ustalając obciążenia w rodzaju partycypacji w Pracowniczych Planach kapitałowych. Wracając do pomysłu związkowców, postulują oni, by dłuższy o 5 dni urlop (zamiast obecnych 26 dnia, 31 dni) przysługiwał przynajmniej osobom z trzydziestoletnim stażem pracy.

Jakie są szanse realizacji tego projektu? Jeśli prawo do 31-dniowego urlopu wypoczynkowego gwarantowanego w kodeksie pracy dotyczyłoby tylko ograniczonego kręgu pracowników, to kto wie – może udałoby się dojść do porozumienia w tej sprawie między stronami: związkową, pracodawców oraz rządową, a rząd jak wiadomo ma w Sejmie dostateczną przewagę, by każdy swój projekt ustawy zamienić w obowiązujące prawo.

Na razie jednak bardziej prawdopodobne są kolejne zmiany w obecnym kodeksie pracy niż uchwalenie i wprowadzenie do obrotu prawnego całkiem nowej ustawy zasadniczej regulującej stosunki zatrudniania pracowników przez pracodawców.

Nowy kodeks pracy 2021 czy zmiany w starym?

Poważna nowelizacja jest już zresztą zapowiedziana. Ma ona uregulować zasady pracy zdalnej, która po doświadczeniach koronawirusa na stałe zagości w szerokim zakresie jako ważna forma świadczenia pracy – przynajmniej w wielu branżach. Na razie nowe normy dotyczące tej kwestii znalazły się w uchwalanych na szybko ustawach covidowych (tzw. ustawach o tarczy). Regulują one jednak prawa i obowiązki pracowników i pracodawców tylko w warunkach specjalnych jakimi są różne obostrzenia i ograniczenia związane ze stanem pandemii.

Nowy kodeks pracy 2021. Zaległy urlop przepada?

Nie, w obecnym stanie prawnym nic nie przepada i przepaść nie może. Co prawda przepisy kodeksu pracy nakazują wykorzystanie urlopu za poprzedni rok, np. za 2020 rok do końca września roku następnego (30 września 2021), ale jeśli mimo to urlopu pracownik nie wykorzysta, nie może ponieść żadnych sankcji. W całej rozciągłości obowiązują tu przepisy o przedawnieniu. Co innego pracodawca – jego ten przepis wiąże i jeśli kontrola pracy stwierdzi po 30 września niewykorzystane urlopy pracowników, może go ukarać za to.

W konsekwencji pracodawca ma prawo wysłać pracownika na zaległy urlop przed 30 września i wtedy pracownik musi z urlopu skorzystać. I to jedyna dolegliwość.

Nic nie wskazuje, by ten przepis miał ulec zmianie co do zasady. Przypomnijmy, że propozycje komisji kodyfikacyjnej prawa pracy w kwestii urlopów pracowniczych zawierały dwa zasadnicze rozwiązania. Po pierwsze równy wymiar urlopu pracowniczego dla wszystkich pracowników; obecnie wymiar urlopu uzależniony jest od stażu pracy. Po drugie: „przepadalność” urlopu nie wykorzystanego do końca roku, ale tylko w tym sensie, że nie można by go już wykorzystać w naturze. Miałby być ewidencjonowany w specjalnej ewidencji z prawem pracodawcy do wykorzystania go w sposób przymusowy dla pracownika np. w czasie przestojów w firmie. Ograniczone do minimum miałby być także przypadki, w których niewykorzystany do końca roku urlop można by spieniężyć w formie ekwiwalentu wypłacanego pracownikowi w gotówce.

Podobny los zresztą miałby spotkać wynagrodzenie za pracę w godzinach nadliczbowych. Dziś jest ono wypłacane w gotówce, w nowym kodeksie pracy miałoby trafiać do ewidencji i te wirtualne pieniądze służyć pracodawcy np. na wypłatę wynagrodzenia za przestoje itp.

To już postanowione – ustawa została uchwalona i opublikowana. Osoby uzyskujące przychody z najmu i decydujące się na opodatkowanie ich ryczałtem od przychodów ewidencjonowanych będą miały nareszcie klarowną sytuację. Ważne są bowiem dla nich tylko trzy parametry: stawka 8,5 proc., stawka 12,5 proc. oraz próg rocznych przychodów z najmu – 100 tys. zł.

Te rozwiązania nie zostały jednak dotąd w żadnej formie wprowadzone do prawa pracy, aczkolwiek o zmianach zasad przyznawania urlopów wypoczynkowych oraz rozliczania czasu pracy, w tym zwłaszcza godzin nadliczbowych, dyskutuje się cały czas – chociażby ze względu na konieczność dostosowania wielu przepisów polskiego prawa pracy do regulacji unijnych.

Nowy kodeks pracy 2021. Przepisy do zmiany na sto procent

Zapowiedziane przez resort pracy zmiany w kodeksie pracy 2021 dotyczą pracy zdalnej i zapewne będą pełniejszą i docelową regulacją pracy zdalnej.

Do tej pory przeważało przekonanie, że taką rolę będzie odgrywać telepraca; w obowiązującym aktualnie kodeksie pracy bardzo szczegółowo uregulowana jest telepraca; kodeks zawiera definicje, sugestie co do umowy o pracę w formie telepracy, prawa i obowiązki pracownika oraz pracodawcy w przypadku zawarcia umowy pracy w formie telepracy.

Jednak praca zdalna to nie to samo. W konsekwencji przygotowany został projekt ustawy zmieniającej kodeks pracy. Obecnie obowiązujące przepisy o telepracy mają zastąpić nowe przepisy o pracy zdalnej. Z pewnością wejdą one w życie w kodeksie pracy 2021.

Źródło: www.strefabiznesu.pl