Znajdź pracę idealną dla siebie

Zobacz oferty pracy w regionie

Retno z Indonezji: Pragnę być dla rodaków jak starsza siostra

utworzone przez | lut 26, 2026 | Artykuł zewnętrzny, Porady

Poznałem Retno jako kobietę opanowaną, uważną i niezwykle rzeczową. Jej historia nie jest ckliwą opowieścią o prywatnych decyzjach, lecz szczerą rozmową o ścieżce zawodowej, doświadczeniach migracyjnych i poczuciu odpowiedzialności wobec innych. Właśnie taka perspektywa sprawia, że jej droga jest szczególnie cenna z punktu widzenia HR – i jednocześnie bardzo ludzka.

Droga do Polski: migracja bez upiększania

Retno pochodzi z Indonezji. Do Europy wyjechała kilka lat temu, a przez dłuższy czas jej życie toczyło się „pomiędzy” – pomiędzy Czechami a Indonezją. Nie była to typowa emigracja z jasno wyznaczonym celem, lecz raczej ciągłe funkcjonowanie na styku dwóch światów.

Przełomem okazała się pandemia. Powrót do Indonezji z powodów rodzinnych zbiegł się w czasie z zamknięciem granic i wstrzymaniem wszystkich procedur.

– Byłam na siebie zła, że wróciłam, ale jednocześnie wiedziałam, że nie miałam wyboru – wspomina.

Zamiast czekać, zaczęła szukać realnych możliwości. Polska nie jawiła się jako egzotyczny plan, lecz jako konkretna szansa: powrót do Europy i zawodowa stabilizacja. Jeszcze przed przylotem zaczęła się do tego przygotowywać.

W trakcie pandemii zapisała się na zdalny kurs języka polskiego organizowany przez Ambasadę RP w Dżakarcie. Uczyła się przez kilka miesięcy.

– Gdy przyleciałam do Polski, mówiłam bardzo łamanym polskim, ale już coś umiałam. To robi ogromną różnicę – podkreśla.

Adaptacja, która buduje umiejętności

Doświadczenia z Czech sprawiły, że Polska nie była dla niej kulturowym szokiem. Jednak jedno bardzo pozytywnie ją zaskoczyło.

– Polacy naprawdę doceniają wysiłek. Nawet jeśli mówię z błędami, zauważają, że się staram – opowiada.

To spostrzeżenie stało się później jednym z fundamentów jej obecnej roli. Dziś Retno wspiera pracowników z Indonezji, którzy przyjeżdżają do Polski. Jej zadanie nie polega na formalnym wdrożeniu, lecz na prawdziwym towarzyszeniu im w procesie adaptacji.

– Wiem, kim oni są. To ludzie, którzy przyjechali tu walczyć o swoich bliskich. Jeśli popełniają błędy, to nie dlatego, że są złymi pracownikami, tylko dlatego, że czegoś nie wiedzą – mówi. – Z tego, co widzę, nikt z nich nie przyjechał tu, żeby źle pracować. Trzeba im po prostu pokazać, jak to robić.

Takie podejście – bardzo bliskie nowoczesnemu HR – opiera się na empatii, ale jednocześnie na jasnych zasadach.

Zima, odpady i aplikacje – rzeczywiste wyzwania onboardingu

Wsparcie Retno zaczyna się od absolutnie podstawowych spraw. Największym pierwszym szokiem jest zawsze pogoda i zima.

– Buty, kurtka, rękawiczki, czapka. Muszę dokładnie pokazać, jak się ubierać. Zwykłe wydanie odzieży służbowej to za mało – podkreśla. – Klimat w Indonezji jest o wiele cieplejszy niż w Polsce, dlatego pilnuję, żeby każdy, kto tu przylatuje, nie był zaskoczony naszą zimą.

Właśnie w trakcie naszej rozmowy pod Kępnem nad głowami wisiały ciężkie śnieżne chmury, dachy pokrywał biały puch, a my byliśmy w samym środku „ataku zimy”. Panował siarczysty mróz, wiał ostry wiatr i co chwilę robiło się ślisko. Potrafię sobie wyobrazić, jakim wstrząsem musi być lądowanie w lutym we Wrocławiu, Poznaniu czy Warszawie – w Dżakarcie temperatury prawie nigdy nie spadają poniżej 22 stopni, a u nas taka aura to już „prawdziwe lato”. Sam kiedyś wróciłem w październiku znad Morza Śródziemnego i na lotnisku od razu musiałem skrobać lód z szyb. Tylko że ja wsiadłem do samochodu i pojechałem do domu, gdzie w szafie czekały ciepłe rzeczy. Przyjezdny ma jedynie to, co zmieściło się w walizce.

Potem przychodzi czas na kolejne elementy codziennego życia: komunikacja miejska, doładowanie telefonu, obsługa kilku różnych aplikacji w smartfonie.

– W Indonezji często jedna aplikacja załatwia wszystko. Tutaj każda sprawa wymaga osobnej apki. To potrafi naprawdę zirytować – tłumaczy.

Jednym z najczęstszych problemów okazuje się… segregacja odpadów. W Indonezji nie jest to coś oczywistego, a w Polsce błędy mogą skończyć się karami dla całej wspólnoty mieszkaniowej. Dlatego Retno przygotowała własne materiały – proste, obrazkowe poradniki pokazujące kolory pojemników, zasady sortowania i konsekwencje ich łamania.

– Jeśli nie wyjaśnisz tego zawczasu, ludzie uczą się dopiero na mandatach. A ja wolę, żeby zdobywali wiedzę bez stresu – mówi.

Różnice kulturowe, których nie widać w CV

Retno zwraca uwagę także na mniej oczywiste różnice kulturowe. W Indonezji hierarchia odgrywa bardzo ważną rolę – decydują o niej wiek, płeć i starszeństwo. Dlatego zespołem zazwyczaj kieruje najstarszy mężczyzna, i właśnie takiej struktury migranci często się spodziewają, a czasem nawet tego oczekują. W Polsce może ich więc czekać niemałe zaskoczenie kulturowe.

– Tutaj liderem zespołu może być młodsza osoba lub młoda kobieta. Dla wielu z nich to trudne do zaakceptowania, jeśli nikt wcześniej tego nie wyjaśni – tłumaczy.

Są też drobne, lecz znaczące szczegóły: sucha łazienka zamiast mokrej, powszechne w Polsce kapcie (w Indonezji noszone rzadko, bo ciepły klimat tego nie wymaga) oraz obowiązek przechodzenia przez jezdnię wyłącznie w wyznaczonych miejscach. Rzeczy, które mogą brzmieć jak anegdoty, ale w praktyce mocno wpływają na komfort życia i poczucie bezpieczeństwa.

Flaki, żurek i szarlotka – adaptacja od kuchni

Rozmowa z Retno nie byłaby pełna bez tematu jedzenia. Jak pominąć kuchnię w rozmowie z kimś, kto wychował się na innym kontynencie? Z ciekawości pytam, które polskie dania najbardziej jej smakują, bo nasza kuchnia jest dość specyficzna – nie każdy Europejczyk ją lubi, a co dopiero osoba z Azji Południowo-Wschodniej.

Pytam więc o ulubione danie, ale Retno lekko się waha, gdy ma wybrać tylko jedno. Ostatecznie decydujemy, że opowie o całym ulubionym polskim obiedzie: zupie, drugim daniu i deserze.

– Uwielbiam flaczki – mówi bez namysłu.

Retno nie wahała się ani chwili, a ja byłem naprawdę zaskoczony. Flaczki, które sam mam w osobistej czołówce, to danie mocno polaryzujące nawet wśród Polaków. Okazuje się jednak, że w kuchni indonezyjskiej też chętnie sięga się po podroby. Co zabawniejsze, jedno z tradycyjnych dań nazywa się babat i przygotowuje się je z żołądków wołowych – dokładnie tak samo jak nasze rodzime flaczki.

Retno lubi też żurek, a przy okazji uczy się przygotowywać zupę ogórkową. To już naprawdę klasyczne, polskie połączenie zup, którym mogłaby pochwalić się niejedna doświadczona gospodyni. Na drugie danie najchętniej wybrałaby żeberka, a na deser – szarlotkę.

– Wiem, że to takie tradycyjne i uniwersalne ciasto – wyjaśnia. – Ale szczerze uważam, że polska szarlotka jest rewelacyjna. Polskie jabłka mają zupełnie inny smak. Naprawdę – dodaje z uśmiechem.

Te pozornie drobne, codzienne elementy pokazują coś istotnego: adaptacja to nie tylko kwestie zawodowe i formalności. To również oswajanie zwykłego życia. Co zjeść? Co ugotować, zwłaszcza gdy w nowym kraju brakuje ulubionych składników? Można eksperymentować i szukać zamienników, a można – tak jak Retno – po prostu pokochać kuchnię lokalną. Dla każdego sprawdzi się inne podejście.

Zwraca uwagę jeszcze na jeden ciekawy szczegół:

– U was mężczyźni bardzo często gotują, chwalą się tym i są dumni ze swoich umiejętności – zauważa. – W Indonezji mężczyzna w kuchni to zazwyczaj zawodowy kucharz, który skończył szkołę lub specjalistyczny kurs. W domu gotowaniem zajmują się prawie wyłącznie kobiety.

Starsza siostra jako model wsparcia

Retno pomagała swoim rodakom którzy przyjechali pracować w Polsce już od dłuższego czasu – jeszcze zanim zaczęła pracę w Worksol. Dzięki własnemu doświadczeniu doskonale wiedziała, co czeka osoby przylatujące do Polski i na co szczególnie warto zwracać uwagę podczas adaptacji.

– Wcześniej robiłam to nieformalnie. Ludzie i tak regularnie do mnie dzwonili z pytaniami. Teraz robię to oficjalnie i z pełnym zaangażowaniem. Czuję, że to jest moje miejsce – mówi. – Nie chcę być tylko osobą, która wskaże nowemu pracownikowi mieszkanie i stanowisko, a potem zostawi go samego. Zawsze pamiętam, że zostawili swoje rodziny na innym kontynencie, więc staram się w pewien sposób je im zastąpić. Jako starsza siostra – nie jako koordynatorka czy zwykła informatorka, ale jako ktoś, kto naprawdę jest blisko nich.

Słuchając Retno, mam wrażenie, że nie stoi ona ani przed migrantami, ani ponad nimi. Idzie dokładnie obok. Tak jak starsza siostra, która już zna drogę i potrafi bezpiecznie poprowadzić innych.

Jej historia nie jest typową opowieścią o migracji. To przede wszystkim opowieść o odpowiedzialności i o roli, jaką mogą – i powinny – odgrywać firmy oraz osoby wspierające pracowników z zagranicy. Więcej takich historii przeczytasz na HR Blogu prowadzonym przez ekspertów Worksol Group.

Z perspektywy HR łatwo zauważyć, że właśnie takie podejście – oparte na autentycznej empatii, wiedzy kulturowej i realnym, codziennym wsparciu – buduje lojalność pracowników, stabilność zespołów i pozytywny wizerunek pracodawcy.

Rozmowę przeprowadził Michał Woyczyński, Worksol Group

Materiał zewnętrzny

Znajdź pracę idealną dla siebie

Zobacz oferty pracy w regionie